Jak wyjść z choroby – od tego warto zacząć

Kiedy pojawia się choroba, naturalnym jest, że ogarnia nas lęk, a jego natężenie zależne jest od postawionej przez lekarza diagnozy. Zaczynamy szukać, czytać, zgłębiać interesujący nas temat, odwiedzamy setki witryn, rozpaczliwie poszukujemy informacji, które chociaż trochę uspokoją i zmniejszą nasz niepokój. Uczucie ogromnego stresu jakie temu towarzyszy dodatkowo pogarsza nasze i tak już przecież nie najlepsze samopoczucie. 

Stajemy wtedy często w obliczu wyboru, wyboru drogi, którą chcemy dalej kroczyć, metod jakimi chcemy się leczyć, terapii z których chcemy skorzystać. Tak bardzo często czujemy się w tym wszystkim osamotnieni. Chociaż tysiące porad słyszymy od swoich bliskich, znajomych czy lekarza o tym co dla nas będzie najlepsze, to gdzieś tam z wnętrza dobija się głos naszej intuicji. To właśnie ona wie najlepiej. 

Ten głos płynie cichutko z naszego ciała, a może z naszej duszy, warto usłyszeć to jego ciche wołanie. Jeśli stoisz właśnie przed takim dylematem wyłącz na chwilę umysł i wszystkie jego analizy, nie słuchaj wszystkich głosów z zewnątrz, tych wszystkich dobrych rad, które spadają na Ciebie jak ulewa, po prostu POSŁUCHAJ SIEBIE. 

Tego czego Ty chcesz, co Ty sądzisz o tym, co będzie dla Ciebie najlepszym wyjściem, która droga jest zgodna z Tobą, Twoim przekonaniami, intuicją i głosem serca.

Może zdecydujesz się na konwencjonalne metody – leki, operacje, zabiegi, prowadzenie przez Twojego lekarza, a być może zechcesz pójść w stronę naturalnych metod i medycyny niekonwencjonalnej. Każda droga jest dobra, jeśli wybierzesz ją zgodnie z własną intuicją, a nie pod wpływem strachu. 

Znam to uczucie doskonale z własnego doświadczenia – uczucie kiedy stałam na rozdrożu własnych myśli i rozterek przed dokonaniem wyboru. Strach mieszał się z wewnętrzną odwagą, głos rozumu z głosem serca, głos mojej intuicji z setkami głosów z zewnątrz. Naprawdę nie wiedziałam na początku co mam zrobić. Byłam skołowana, nie miałam wiedzy, kogoś kto by mi choć trochę rozjaśnił.  Ostatecznie poszłam na szczęście za głosem własnej intuicji, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i sama zadbać o swoje zdrowie. Postawiłam na terapie naturalne.

Początki nie były łatwe, jak tonący brzytwy chwytałam się dosłownie wszystkiego. W kręgu moich zainteresowań były zioła, różne naturalne specyfiki, afirmacje, medytacje, gdzie tylko coś u kogoś wyczytałam, natychmiast stosowałam u siebie. Jakież było moje rozczarowanie kiedy stosowane metody nie przynosiły efektu, dodam szybkiego efektu. Poszukiwałam łatwych i szybko działających metod, niecierpliwie czekałam na cudowne działanie i ozdrowienie. TAK TO NIE DZIAŁA.

Dziś z perspektywy tych wielu lat łatwiej jest mi to powiedzieć. Dużo czasu upłynęło zanim zrozumiałam czym jest choroba i po co jest choroba. Początkowo próbowałam z nią walczyć, tak przecież mi wpajano przez lata, choroba to Twój wróg. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że ona mi zwyczajnie służy. Choroba była jedynie sygnałem, że coś w moim życiu jest nie tak, coś powinnam zmienić, może kierunek, może nawyki, może otoczenie, a może jeszcze coś innego. Co się z nami dzieje, kiedy wyjdziemy z założenia, że choroba to wróg? Zaczynamy walczyć, z kim? Z samym sobą, z własnym ciałem, często stosując broń dużego kalibru, która ma zniszczyć wroga. Co się dzieje, kiedy wyjdziesz z założenia, że choroba to Twój przyjaciel? Słuchasz, doceniasz, troszczysz się, wspierasz, spędzasz czas, doceniasz,jesteś za wiele rzeczy wdzięczny.

Odpowiedz sobie więc na pierwsze pytanie, CZYM, A MOŻE BARDZIEJ KIM JEST DLA CIEBIE CHOROBA?

We współczesnych czasach, rozwinięty do granic możliwości przemysł farmaceutyczny stał się dla wielu osób „lekiem” na wszelkie zło, obietnicą życia wiecznego, bez względu na to jak się prowadzimy. Hasła weź pigułkę, weź ampułkę, uśpiły niestety czujność na oferowane nam produkty, szczególnie żywność, ale też umiejętność obserwacji i właściwego odczytywania symptomów w ciele, a przede wszystkim, zabiły naszą wiarę w zdolności naszego ciała do samouzdrawiania. 

Czy fakt, że mamy tysiące różnych medykamentów i to, że z roku na rok ich przybywa, sprawiły, że ludzie mniej chorują i rzadziej umierają? Wszyscy wiemy doskonale, że nie. Wręcz przeciwnie, z roku na rok choruje i umiera coraz więcej osób. Jeszcze do niedawna choroby serca, cukrzyca, nowotwory dotykały ludzi w podeszłym wieku, dziś cierpią na nie 30-to czy 40-to latkowie, których uzależnienia się od wielu leków. Setki osób z mojego bliższego i dalszego otoczenia, ale też wiele osób, które spotkałam na swojej drodze, usłyszało od swojego lekarza, że ich choroby są nieuleczalne, a farmakologia do końca życia jest jedynym dla nich ratunkiem. Choć ratuje ona dziś życie wielu osobom, uważam, że może być jedynie okresem przejściowym na drodze do odzyskania zdrowia.

Rozmawiam z setkami różnych osób, spotykanych przypadkowo, odwiedzających mój gabinet, na konsultacjach telefonicznych, widzę w nich bardzo często siebie sprzed wielu, wielu lat. Szukających po omacku, od terapii do terapii, od lekarza do lekarza, od terapeuty do terapeuty, od zioła do zioła, od diety do diety, by na końcu doznać rozczarowania – nic nie działa, albo działa przez moment, po chwili euforii znów wraca frustracja.


Od czego warto więc zacząć?

Od tego, z czym prędzej czy później i tak będziesz musiał się skonfrontować – z własnym życiem i jego głównymi obszarami. Bardzo często gdzieś właśnie tu tkwi źródło naszych problemów zdrowotnych. Wykorzystaj do tego siatkę bagua, stosowaną do aranżacji przestrzeni według Feng Shui:

aranżacja przestrzeni według Feng Shui

W jej samym centrum znajduje się zdrowie, które uzależnione jest od kilku ważnych obszarów naszego życia. Przeanalizuj je, spójrz, oceń jak funkcjonują, czy coś gdzieś Cię nie uwiera, nic nie szwankuje. Jeśli w którymś z tych obszarów coś nie działa, odbije się to z pewnością na Twoim zdrowiu. Nie pomogą żadne zioła i dieta, wszystko okaże się nieskuteczne do czasu, kiedy nie skonfrontujesz się z każdym z tych obszarów i uczciwie się przed sobą nie przyznasz, jeśli cokolwiek tam nie funkcjonuje jak powinno.

Uwierz mi, konfrontacja wymaga nie lada odwagi, a jeszcze większej odwagi wymaga podjęcie jakichkolwiek kroków by niezdrową sytuację zmienić. 

Często boimy się spojrzeć prawdzie w oczy, gdyż może to zaboleć, zdecydowanie bardziej niż ta rana w ciele. Udajemy, że wszystko jest w porządku, oszukujemy siebie, przełykając gorycz, frustrację i niezadowolenie z trudnej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. 

Latami potrafimy tkwić w jakimś ślepym zaułku, z którego nie mamy siły i odwagi żeby wyjść. Oszukujemy się każdego dnia i pocieszamy, że przecież mogło być gorzej, nie jest aż tak źle, nie ma co narzekać. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, ciała nie oszukasz, ono zawsze prawdę Ci powie, za pomocą różnych symptomów, czasem w bardzo dotkliwy sposób.

Może to czas by opuścić znienawidzoną pracę i poszukać nowej, w której poczujemy ulgę i radość? Może to czas by poprawić relacje z bliskimi, przeprosić, podziękować, przestać się gniewać, ziać złością i nienawiścią? Może to czas by posłuchać nie tylko rozumu, ale i głosu serca, zacząć realizować swoją pasję? Może to czas by w końcu zacząć żyć? 

Moja bliska znajoma, jeszcze za czasów pracy w korporacji, w której piastowała wysokie stanowisko, powiedziała mi pewnego razu, „Kaśka popatrz, mam dobrą pracę, dobrą pensję, służbowy samochód, czego więcej chcieć do szczęścia”. Pół roku po tym była na kilkumiesięcznym zwolnieniu, po którym wróciła do pracy po to, by rzucić wypowiedzenie. Byż może czara się przelała, benefity nie wynagrodziły stresu, ciągłego biegu, braku czasu dla siebie i troski o własne zdrowie.

Niestety wielu moich znajomych wracało po ciężkich chorobach w to samo dla nich miejsce, w to samo stresujące środowisko i pracę. Ich organizm nie poradził sobie z tą decyzją, z ich powrotem na tą samą drogę, odeszli……Choroba nie chce byśmy wracali w to samo miejsce, na tą samą drogę. Ona chce naszych zmian.  Coś gdzieś już nam nie służy i warto to porzucić.

Rozmawiałam z setkami kobiet cierpiącymi na mięśniaki, każda, ale to niemal każda, żyła w niesatysfakcjonującym dla niej związku z mężczyzną. Jedne z nich się rozstały,  inne podjęły próbę naprawienia tego co się popsuło, jeszcze inne niestety nie widzą dla siebie wyjścia z trudnej relacji.

Kurt Tepperwein w swojej książce „Co choroba mówi o Tobie” stwierdza, że „ warunkiem dobrego funkcjonowania macicy jest bezgraniczne oddanie się partnerowi w celu wspólnego tworzenia Nowego Życia. Problemy w tej sferze pokazują, że został zniszczony lub uszkodzony cielesny kontakt z partnerem”.

Zioła, dieta, masaże i wiele innych terapii, bez wglądu w tą sferę, sferę relacji, może nie pozwolić na osiągnięcie pozytywnych efektów.

Ten etap konfrontacji z własnym życiem jest chyba najtrudniejszy i o ile samodzielnie możemy się nad nim pochylić, to warto czasem skorzystać z terapeuty, który pomoże nam przepracować różne tematy. Tkwimy w różnych uwikłaniach nieświadomie, czasem powtarzamy historie naszych przodków nie zdając sobie z tego sprawy, a w naszym życiu dzieje się nie najlepiej. Warto coś z tym zrobić by zacząć w końcu żyć, własnym szczęśliwym życiem.


Teraz już naprawdę będzie tylko z górki 🙂

Sprawdź na ile żyjesz zgodnie z Prawami Natury. Jednym z nich jest rytm dobowy. 

Nasze funkcje życiowe, metabolizm, oczyszczanie, regeneracja powinny odbywać się zgodnie z naturalnym cyklem dobowym. W medycynie chińskiej znany jest tak zwany zegar narządów, który wskazuje o jakiej porze dnia czy nocy, jaki narząd w naszym ciele, ma swoje minimum i maksimum energetyczne. Więcej o nim przeczytasz tutaj.

Przestrzeganie i nasze funkcjonowanie zgodnie z rytmem dobowym, zapewnia wszystkim funkcjom życiowym prawidłowe działanie. 

Popatrz na swój sen, jego jakość, pory zasypiania i budzenia, o godziny i rodzaje posiłków, o aktywności w ciągu dnia, o funkcje fizjologiczne, o odczuwany dyskomfort w ciele, jego miejsce i porę dnia. Choć z pozoru kwestie mogą Ci się wydawać błahe i nieistotne, to w rzeczywistości mogą wskazywać na to, czy wspierasz czy niszczysz swoje zdrowie. Skonfrontuj swoje aktywności z zegarem biologicznym i zweryfikuj, czy nie ma tam niczego do naprawy, do zmiany, która może przysłużyć się Twojemu zdrowiu. 

Wypoczęty i dobrze odżywiony organizm nie potrzebuje sztucznych suplementów, witamin czy leków. On jest na tyle silny, że jest w stanie poradzić sobie niemal z każdą dolegliwością czy chorobą. Natury nie da się oszukać. Naszych ciał naszych narządów też nie. One wiedzą lepiej jak funkcjonować w otaczającym je środowisku. My tylko czasami im przeszkadzamy. Wyregulowanie zegara biologicznego jest jedną z kluczowych rzeczy, zarówno w trosce o zdrowie jak i w procesie powrotu do zdrowia. 

W kolejnym kroku wejdź do swojej kuchni, otwórz szafki, lodówkę i oceń ich zawartość, ile w nich wynaturzonego, a ile naturalnego pożywienia. Matka Ziemia, która tak chętnie nas chce nas karmić, płacze gdzieś rzewnymi łzami. Zalaliśmy ją plastikiem. Plastikiem z przetworzonych produktów. Kupujemy tony rzeczy w opakowaniach, dodatkowo nie czytając etykiet co do ich zawartości, a przecież naturalne pożywienie nie potrzebuje plastiku.

Mam takie skrzywienie, że lubię podglądać co inni, stojący w kolejce do kasy mają na taśmach.  Wnioski z moich obserwacji nie napawają optymizmem.  Przyjrzyj się swoim zakupom, swoim nawykom, zanim zapłacisz, zobacz, może uda się wymienić na coś zdrowszego.

Jedna z najważniejszych zasad w medycynie chińskiej mówi „nie ważne co stosować, ważne czego unikać”. Innymi słowy możemy powiedzieć  Primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić). Zanim zaczniemy poszukiwać cudownych naturalnych sposobów, upewnijmy się, że nie szkodzimy sobie toksycznym jedzeniem jakie zalega na większości półek w marketach. To że nasz żołądek jest pełny, nie oznacza, że organizm jest odżywiony. Biała mąka, biały ryż, makarony z oczyszczonej mąki, w nich nie ma grama pierwiastka i witamin potrzebnych dla zdrowia. Ulegamy często manipulacji reklam, dajemy się skusić okazjom i promocjom cenowym produktów bezwartościowych i wręcz toksycznych. Śmieciowe jedzenie kosztuje grosze i tym się nas kusi. Do życia i dobrego zdrowia potrzebujemy zdecydowanie mniej, ale za to lepszej jakości. Warto kupować produkty organicznego pochodzenia, nieprzetworzone i nierafinowane. Zapewnimy sobie niezbędne składniki do prawidłowego funkcjonowania naszych organów. Nie jestem przeciwna suplementacji jeśli występują niedobory, połączenie ich z dobrymi produktami zapewni odbudowę braków witamin i minerałów.

Kolejną ważną kwestią jest…


Indywidualne dopasowanie odżywiania.

Co to znaczy? Medycyna chińska kładzie nacisk na kilka kwestii. Po pierwsze, odżywianie powinno być zgodne z porami roku. Więcej na ten temat przeczytasz na mojej stronie tutaj.

Nasze ciało wystawiane na różne warunki atmosferyczne potrzebuje zupełnie innego pożywienia wiosną i latem, a innego zimą czy jesienią. Jedzenie surowych rzeczy jak np. sałatki, owoce, soki w porze zimowej, kiedy na zewnątrz panuje zimno, może doprowadzić do wychłodzenia naszego organizmu, przez co stajemy się podatni na wirusy i przeziębienia.

Pomidory, ogórki, sałaty nie rosną naturalnie zimą, nie są wystawione na działanie promieni słonecznych, to sztucznie wytwarzane produkty.

Po drugie nasze odżywianie powinno być adekwatne do naszego wieku. Innych pokarmów potrzebujemy kiedy jesteśmy młodzi, w sile wieku, aktywni zawodowo i fizycznie, a innych w podeszłym wieku, kiedy metabolizm spowalnia, aktywność zawodową i wszelki z tym związany ruch mamy już za sobą. Po trzecie odżywianie powinno współgrać z naszym typem konstytucji. Warto rozpoznać swój typ i dowiedzieć się co jest dla tego typu najlepsze, a czego unikać i jak wprowadzić równowagę w ciele. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Nie potrzebujemy wyrafinowanych metod by cieszyć się super zdrowiem. Nie potrzebujemy też inwazyjnych metod by odzyskać utracone zdrowie. Potrzebujemy powrotu do Natury. Jesteśmy jej częścią, ona służy nam od początków naszego istnienia. Bez niej stajemy się maszynami, w których próbujemy naprawiać i wymieniać zepsute elementy. 

Gwarantuję Ci, że te kilka powyższych kroków odmieni Twoje życie, poprawi jego jakość, przywróci witalność i zdrowie. Nie potrzebujesz lekarzy by zdrowo żyć, potrzebujesz dobrych i mądrych wyborów i takich Ci z całego serca życzę.

Kasia Dobrowolska

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz